Swingowanie to po prostu seks grupowy. Swingersi spotykają się w hotelach, prywatnych domach lub klubach, gdzie mogą wymieniać się partnerami lub pozostać wiernym i uprawiać seks tylko ze swoim towarzyszem, ale w obecności innych.

Trend ten wywodzi się z zabawy wymyślonej w latach 50. XX w. w Ameryce. „Wife Swapping” polegał na wymianie żon w grupie zaprzyjaźnionych mężczyzn. W czasie spotkania każda z kobiet losowała klucz do domu, a następnie spędzała noc z jego właścicielem. Swingowanie szybko zyskało popularność i w latach 90. przywędrowało do Polski. Początkowo traktowane jak dziwactwo, a nawet zboczenie, z czasem zyskało akceptację i zafascynowanie części społeczeństwa. Obecnie w Polsce istnieje ok. 70 klubów dla swingersów, a znalezienie ogłoszenia od swingujących par w sieci czy nawet w lokalnych gazetach nie stanowi żadnego problemu.

Średnia wieku swingersów wynosi ok. 40 lat. Zgodnie podkreślają, że kluczową zaletą swingowania jest obowiązująca zasada „nic na siłę”. Imprezy takie to nie tylko seks, ale także jedzenie, alkohol i muzyka. Wybierając się do klubu dla swingersów można odizolować się od innych w przeznaczonych do tego celu pomieszczeniach, można jedynie obserwować innych lub przyłączyć się do wspólnej zabawy.

Swingowanie traktowane jest jako urozmaicenie i odświeżenie związku, dla niektórych jest to rodzaj „kontrolowanej zdrady”. Według psychologów, jeśli partnerzy wyrażają obopólną zgodę, to swingowanie nie powinno zagrażać związkowi, a jedynie dodać mu pikanterii. Co innego, jeśli jedna z  osób jest zmuszana do takich działań, lub decyduje się na swingowanie ze strachu przed utratą partnera. Gabriela Kalinowska, terapeutka serwisu psychospace.pl mówi, że: „Najważniejsze jest jednak to, by zdawać sobie sprawę z konsekwencji i ryzyka.  Nie twierdzę, że zawsze muszą być one złe, ale warto wziąć pod uwagę również stronę przeciw, chociażby utratę bliskości w sensie emocjonalnym z partnerem”.

Chęć swingowania może wynikać z niezadowolenia płynącego z dotychczasowego życia seksualnego, ale jest też grupa osób o podwyższonym progu wrażliwości emocjonalnej. Do prawidłowego funkcjonowania niezbędne są im dodatkowe bodźce i adrenalina, a swingowanie dostarcza im upragnionych emocji. Tak uzasadnia to jeden ze swingersów na łamach portalu wiadomości24.pl: „W kobietach i relacjach tego typu poszukuję różnorodności, mądrości życiowej i zdystansowania, czerpię z tego przyjemność i nie uważam, żebym był przy tym nudny. Swing to mój sposób na jednostajność. Niepotrzebna mi ocena innych, nie jestem zboczonym psychopatą. Po prostu wolę ucztę dla ducha od codziennej bułki z dżemem. Mam swoje poglądy, których niektórzy nie rozumieją lub też zrozumieć nie chcą. W końcu nie każdy, jak mawiał klasyk, może być filozofem, bo któż by świnie pasał?”.