Wydawać by się mogło, że panie są po prostu przezorne i chcą mieć przy sobie zapasowy komplet bielizny w razie gdyby zostawały na noc u swoich partnerów. Teoria ta byłaby być może trafiona, gdyby nie fakt, że seksowną bieliznę noszą przy sobie singielki.
  

>>> Jegostrona.pl na Facebooku – polub i bądź na bieżąco >>>   

  
Po co samotnym paniom koronkowy arsenał w torebce? Problem ten spróbowano rozwikłać w Wielkiej Brytanii, przeprowadzając ankiety wśród klientek sklepów z bielizną, a ich wyniki zostały opublikowane przez „Daily Mail”. W ankietach 40% pań zdeklarowanych jako singielki przyznało, że zawsze nosi przy sobie dodatkową parę seksownych majteczek na „wszelki wypadek”.

Kobiety te na co dzień ubierają bieliznę korygującą, która modeluje ich sylwetkę, dając pozorny wygląd modelki. Bielizna taka spłaszcza brzuch, powiększa piersi i modeluje pupę, ale… nie nadaje się do oglądania. Żadna kobieta nie chciałby pokazać się facetowi w łóżkowej scenerii w takim rynsztunku. Grube barchany i masywne staniki mają jedynie zapewnić dobre pierwsze wrażenie, gdyż podkreślają walory i tuszują niedoskonałości, a kiedy atmosfera staje się bardziej intymna… panie szybko udają się do toalety i zmieniają swą „zbroję” na seksowne stringi, które zawsze mają w torebce.

Proste? Chyba tylko dla kobiecej logiki, bo który facet wpadłby na pomysł, aby nosić do pracy dodatkowe majtki... tym bardziej, że w łóżku chodzi przecież o to, żeby je zdjąć.