Tysiąc nowych czołgów dla Polski. MON kupi te maszyny

| Aktualizacja:
X

Polskie Ministerstwo Obrony planuje powiększyć arsenał Sił Zbrojnych o co najmniej 1000 nowych czołgów. Nowym nabytkiem wojska zostaną maszyny bojowe na bazie platformy gąsienicowej lekkiego sprzętu opancerzonego Anders.

Platforma Anders jest dziełem firmy Bumar Group. Prace nad lekkim czołgiem powstałym na bazie platformy trwały od 2008 roku. Pierwszy egzemplarz zaprezentowano dwa lata później.

   

http://youtu.be/eXTShtRfOo4

   

Ministerstwo Obrony nie informuje, jakie dokładnie wersje sprzętu opancerzonego zostaną przyjęte do uzbrojenia. Wiadomo tylko, że będzie ich kilka. W najbliższym czasie resort wojskowy zamierza zawrzeć kontrakt na projektowanie i produkcję Anders – poinformował polish.ruvr.ru.

Przewiduje się, że pierwsze egzemplarze zakupionych maszyn bojowych trafią do wojska na przestrzeni najbliższych dwóch lat.

Udostępnij na Facebooku
Źródło: polish.ruvr.ru
  • ~gugcia
    2012-08-07 12:07
    Dante ma racje,lepiej kupic mniej sprawdzonego,poteznego,super nowoczesnego sprzetu Leopard 2 od Niemcow niz kupowac jaks kolejna wersje "Poloneza" w technice wojskowej.Jestesmy w NATO i najlepiej uzbroic sie w to,co w NATO juz dawno sprawdzono.Niemcy sa blisko,daliby nam jakis upust,serwis,poza tym tych czolgow nie trzeba az tyle.Jak tu ktos pisze trzeba inwestowac w inne sposoby obrony,czasy sie nieco zmienily od II wojny sw. i Rudego 102.
  • ~mariolka
    2012-08-07 12:14
    Bumar wyprodukuje tankietki XXi wieku bardzo potrzebne ,ale chyba w walkach w Afryce...To pojazd bardziej Policyjny niz czołg
  • ~henry
    2012-08-07 12:05
    "Tarcza" z pokrywki od garnka

    Wtorek, 7 sierpnia 2012 (06:30)
    Burza po niefortunnej wypowiedzi prezydenta Bronisława Komorowskiego o budowie "polskiej tarczy" antyrakietowej. Rosyjski dziennik "Niezawisimaja Gazieta" pisze wprost o możliwości rezygnacji Polski z systemu amerykańskiej obrony.

    Komentując słowa Komorowskiego "Niezawisimaja Gazieta", przypomina o ochłodzeniu relacji między Polską a USA za prezydentury Baracka Obamy, który plany budowy w Polsce tarczy antyrakietowej przesunął na 2018 rok.

    Gazeta relacjonuje, że Komorowski zaproponował budowę systemu obrony przeciwrakietowej własnymi siłami, bo obawia się, że po wyborach prezydenckich w USA amerykańskie plany wobec Polski mogą ulec kolejnej zmianie.

    - Wina, że planów budowy amerykańskiej tarczy antyrakietowej na polskiej ziemi nie wprowadzono w życie, na pewno leży po stronie polskiego rządu. Pan Komorowski powiedział nawet w swojej rozmowie na temat tarczy, że może się zmienić koniunktura polityczna w Waszyngtonie i możemy coś tam stracić. Otóż trzeba było to wiedzieć wcześniej - mówi dr hab. Romuald Szeremietiew.

    Były minister obrony podkreśla, że skoro przyjęliśmy jako założenie, że budowa tarczy czy jej elementów na terenie Polski będzie służyła naszemu bezpieczeństwu, to trzeba się było spieszyć, żeby jak najwięcej zrobić, by system realnie zaistniał. Zaznacza jednak, że jej budowa przyniosłaby nam jedynie bezpieczeństwo strategiczne.

    - Jeżeli idzie o wymiar operacyjny, a więc sytuację, w której mamy stan zagrożenia atakiem powietrznym i chcemy mieć pewność, że możemy się bronić, to oczywiście tarcza antyrakietowa w takiej wersji, w jakiej była planowana przez Stany Zjednoczone, nie miałaby żadnego znaczenia. Nie da się przy pomocy rakiet, które miały być zainstalowane w Radzikowie, strącić pocisków taktycznych z głowicami, wystrzelonych z bliskiej zagranicy - podkreśla Szeremietiew.
AutorUwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut. Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.