Sean Parker znowu inwestuje w internetowy biznes. Kiedy okazało się, że w nowy serwis o nazwie Airtime umożliwiający oglądanie materiałów wideo na żywo wchodzi razem z Shawnem Flanningiem, z którym współtworzył Napstera, rynek rozgrzał się do białości. I nic dziwnego. Do tej pory, czegokolwiek tknął się Parker, od razu stawało się sukcesem. Ale o ile całkiem dobrze radził sobie w biznesie, o tyle gorzej ze sobą samym. Historia inwestycji tego 32-latka to także historia skandali.

Od plajty do plajty

Pierwszy wywołał już w wieku 16 lat. Jako młodociany haker tak dał się we znaki międzynarodowym korporacjom, że do jego rodziców zgłosiło się FBI. Parker dostał policyjny nadzór. Porzucił studia i wraz z innym ekshakerem – Shawnem Fanningem – stworzył Napstera, aplikację pozwalającą na wyszukiwanie, ściąganie i dzielenie się plikami mp3. Ameryka momentalnie go pokochała i uczyniła z Parkera i Flanninga najmłodszych e-milionerów.

Jednak wytwórnie muzyczne i artyści znienawidzili Napstera. Pozwy, zwłaszcza wniesiony przez Metallicę, jeszcze bardziej zwiększyły zainteresowanie wokół Napstera, ale też jednocześnie spowodowały jego upadek. Parker, spłukany, wylądował na bruku.

Nie przestawał jednak marzyć o własnym biznesie internetowym. Nie miał pieniędzy, a i znajomości zaczęły się wykruszać. Tak wpadł na pomysł Plaxo – internetowej książki kontaktów pozwalającej internautom poprawiać swoje dane na kontach znajomych. I choć zaczęło się nieźle – Plaxo szybko się popularyzowało i zaczęło zarabiać – to już po dwóch latach firma pozbyła się Parkera. Inwestorzy przebąkiwali o narkotykach, w jakie miał być zamieszany. Według Parkera jednak wygryziono go, by przejąć całe zyski z sukcesu Plaxo.

Znowu został bez niczego. Jednak tym razem – niczym gwiazda rock and rolla – ma już sławę największego rozrabiaki w świecie e-biznesów i korzysta z niej. Zawsze nienagannie ubrany, bryluje otoczony wianuszkiem dziewczyn.

Twarz Facebooka

W 2004 roku na komputerze swojej ówczesnej dziewczyny, studentki ze Stanford University, odkrył społecznościowy serwis theFacebook.com. Zafascynowany wysłał e-mail do Marka Zuckerberga z propozycją spotkania. To on przekonał twórcę Facbooka, by skupił się na tworzeniu serwisu, doradził wyrzucenie przedrostka „The” i znalazł pierwszego poważnego inwestora. Zafascynowany Parkerem Zukcerberg zrobił go pierwszym prezesem Facebooka i praktycznie twarzą serwisu nie tylko reprezentującą go podczas rozmów z inwestorami, lecz także z mediami.

Sielanka nie trwała długo. Skończył ją w 2005 roku kolejny wyskok Parkera – policja aresztowała go za posiadanie kokainy. Inwestorzy zaczęli naciskać, by zrezygnował z funkcji prezesa. Z samego Facebooka Parker jednak nie zrezygnował. Zachował kilka procent udziałów w firmie i nadal doradzał Zuckerbergowi. Dziś jego pakiet jest wart co najmniej 4 mld dol. W filmie „The Social Network” Parkera zagrał Justin Timberlake.

Tego, że szykuje coś nowego, można się było domyślać, bo zaczął częściej pokazywać się w mediach. To on zorganizował ogromną imprezę po wrześniowej konferencji Facebooka f8, pokazał się na okładce „Forbesa” i założył sobie konto na Twitterze – zresztą w pierwszym twicie przeprosił za to Zuckerberga.

Kiedy więc kilka dni temu oficjalnie potwierdził, że wchodzi z Flanningiem w nowy biznes, nie miał najmniejszych problemów ze znalezieniem inwestorów do Airtime. W kilka dni zebrał 8,3 mln dol. I to od dużych funduszy, jak Founders Fund, Accel Partners czy Andreessen Horowitz, jak i znanych e-biznesmenów: Marissa Mayera (wiceprezesa działu badań w Google’u) czy Michaela Arringtona (twórcy bloga o technologiach tech-Cruch), oraz gwiazd: Ashtona Kutchera i wokalisty zespołu Black Eyed Peas – Will.i.am.

Parker zwykł mawiać, że już trzy razy zmienił oblicze internetu. Jak widać, sporo ludzi wierzy, że może to zrobić po raz czwarty.