Wkrótce po zakończeniu I wojny światowej polskie służby wywiadowcze były coraz bardziej zaniepokojone pogłoskami o tym, co dzieje się pomiędzy dwoma ówczesnymi śmiertelnymi wrogami Polski: Niemcami i sowiecką Rosją. Zbliżenie pomiędzy tymi państwami i traktat z Rapallo uświadomiły polskim oficerom wywiadu konieczność natychmiastowego działania. Tylko jak dostać się do wnętrza niemieckiej Reichswehry i wykraść jej tajemnice?

Z pomocą przyszły przemiany obyczajowe, które ogarnęły Berlin lat '20. Zubożenie niemieckiego społeczeństwa spowodowało, że puściły wszelkie więzy. Niemcy z rozkoszą poddali się seksualnej rewolucji. Na porządku dziennym, a raczej nocnym, były orgie, wyuzdane widowiska na żywo, erotyczne kabarety, a ulicami przechadzały się prostytutki, gotowe świadczyć usługi za każdą cenę.

Seksualny boom w stolicy Niemiec chciał wykorzystać polski wywiad. Trzeba było tylko znaleźć oficera, na którego widok niemieckie arystokratki mdlałyby z wrażenia i dla swojego idealnego kochanka gotowe byłyby zrobić wszystko. Włącznie ze zdradą kraju.

Okazało się, że w polskiej armii jest idealny kandydat. Rotmistrz Jerzy Sosnowski, przystojny oficer, o zawadiackim spojrzeniu i nienagannych manierach, był sprawcą skandalu, do którego doszło podczas jego służby w 8 Pułku Ułanów w Krakowie. Otóż Sosnowski odbił kobietę... samemu dowódcy, pułkownikowi Karolowi Rómmlowi. Starsza o 18 lat Aleksandra Gabriela Knaapowa została później żoną Sosnowskiego. To małżeństwo skończył się jednak po rozpoczęciu misji szpiegowskiej rotmistrza w Berlinie.

Pojawił się on w stolicy Niemiec w 1925 ze sportową legendą niezrównanego jeźdźca i swoimi końmi już jako Jerzy von Nałęcz-Sosnowski. Od razu przystąpił do działania. Pierwszym terenem łowieckim polskiego szpiega stał się kompleks Hoppegarten, na którym odbywały się zawody konne. To właśnie tam spotkał niemieckich oficerów, których znał z konnych torów. Tak trafił na Richarda von Falkenhayna i jego piękną żonę, baronową Benitę. Sosnowski wiedział, że posiada ona rozległe kontakty towarzyskie i może stanowić doskonałą zdobycz. Rozpoczął miłosną grę.

Spotkali się już wcześniej, podczas imprezy konnej w Sopocie, wtedy jednak znajomość nie rozwinęła się - nie było czasu i odpowiednich okoliczności. Teraz miało być inaczej. Sosnowski wiedział, że w małżeństwie Benity i Richarda nie układa się najlepiej. Postanowił to wykorzystać. Na początek największa bomboniera z wykwintnego sklepu Heinricha Fassbendera i bukiet kwiatów z bilecikiem oraz podziękowaniami za spotkanie na torze wyścigowym. Na odpowiedź von Nałęcz-Sosnowski nie czekał długo. Benita zaprosiła go do siebie na herbatę...

Potem sprawy potoczyły się szybko. Polski szpieg dysponował praktycznie nieograniczonymi środkami finansowymi. Wszystko po to, by stworzyć wokół siebie odpowiednią legendę. I to działało. Jak pisze Marian Zacharski w książce "Operacja Reichswehra", Nałęcz-Sosnowski zaczyna zapraszać Benitę do najdroższych lokali, nie szczędzi grosza na prezenty, a wszystko podlane Krugiem i ognistymi tangami. W końcu niemiecka arystokratka ulega polskiemu ułanowi. Rotmistrz jest niezrównanym kochankiem, w sypialni dokonuje istnych cudów. Benita z czymś takim jeszcze się nie spotkała. Świat przestał dla niej istnieć, zakochała się bezgranicznie. Stała się jego pomocnicą w szpiegowskim fachu.

To ona pomogła mu "złowić" w sidła Guenthera Rudolffa, wysokiego oficera niemieckiego wywiadu, Abwehry. To także Benita wskazała Sosnowskiemu żądną pieniędzy pracownicę Riechswehry, Irene von Jena. A potem po nitce do kłębka polski szpieg uwiódł także Renate von Natzmer z inspekcji naczelnej niemieckiego dowództwa. Panie dostarczały mu znakomitych materiałów wywiadowczych, które analizował potem polski wywiad. Sosnowski kocha swoje zajęcie i nie przepuszcza żadnej okazji. Tak jak z piękną Elizabeth, żoną pracownika centrali Abwehry. Poznał ją w modnym berlińskim domu towarowym, a skończyli w łóżku. Odtąd jest już całkowicie jego. Kolejną kochanką polskiego rotmistrza zostaje niezwykłej urody Catherine Berberian, która była w związku ze specjalistą od konstrukcji silników lotniczych.

W 1932 roku jedna z licznych kochanek Sosnowskiego przedstawiła mu baronową Xenię von Heuer, córkę oficera niemieckiego wywiadu. Połączy ich ognisty romans. To jednocześnie początek końca szpiegowskiej kariery Jerzego von Nałęcz-Sosnowskiego. Xenia nie była tak tolerancyjna jak jej poprzedniczki, zaczęły docierać do niej informacje o całych tabunach kochanek przystojnego Polak. Miała tego dość. W tym czasie zainteresowała się nią Abwehra. Xenia poszła na całkowitą współpracę. Pętla zaczęła się zaciskać.

Zdaniem Mariana Zacharskiego, legendarnego szpiega z okresu PRL, Sosnowski zaczął z czasem tracić swój szpiegowski nos. Wydawało mu się, że przywiązanie kochanek będzie tak wielkie, iż nic nie jest w stanie mu zagrozić. Xenia wprowadza w otoczenie Sosnowskiego oficerów Abwehry, polski szpieg wie, kim oni są, ale mimo to, gra dalej. W 1933 roku poznaje w Budapeszcie piękną tancerkę – to Leo Rosa Kruse, znana jako Niako. Sosnowski robi oczywiście wielkie wrażenie na balerinie występującej w hotelu Royal. Spędzili na miłosnych igraszkach ponad tydzień i rotmistrz zabrał swoją nową zdobycz do Berlina.

Tu także od razu zainteresowały się nią niemieckie służby, które czyniły wszystko, by wreszcie upolować polskiego "Jamesa Bonda". I to się udaje. Koniec Sosnowskiego w Berlinie był tak samo spektakularny, jak cały jego pobyt w stolicy Niemiec.

27 lutego 1934 roku na zaproszenie Polaka w Sali Bacha Opery Berlińskiej zjawiła się cała ówczesna śmietanka towarzyska. Politycy, dyplomaci, arystokraci oraz... agenci Abwehry. Po imprezie w berlińskiej operze około 80 wybrańców zostało zaproszonych do mieszkania Sosnowskiego na kontynuowanie przyjęcia. Tam doszło do zatrzymania. Cóż to musiał być za widok, bo aresztowani zostali wszyscy.

Kilkudziesięciu policjantów wyprowadzało eleganckie towarzystwo we frakach i balowych sukniach do furgonetek. Wszyscy zostali przesłuchani i trafili co cel. Sosnowski został skazany na dożywotnie więzienie. Później wymieniono go na niemieckich szpiegów. W Polsce wywiad, na podstawie materiałów sfabrykowanych przez Abwehrę, uznał że Sosnowski pracował na dwa fronty. Polski sąd wymierzył mu karę 15 lat więzienia. Wyrok nie był prawomocny.

Niejasne są losy rotmistrza już po wybuchu II wojny światowej. Według jednej z wersji miał zostać zastrzelony przez strażników więziennych po ewakuacji więźniów na wschód Polski.

Według innej, i ta jest najbardziej prawdopodobna, wpadł w ręce Sowietów. Miał umrzeć w strasznych warunkach więzienia w Saratowie w 1942 roku. Jego dwie najważniejsze agentki, Benita i Renate, zostały ścięte toporem przez kata. Takie okrutne wykonanie wyroku wybrał dla niemieckich arystokratek sam Adolf Hitler.