Anna Sobańda: Czy polscy mężczyźni chętnie o siebie dbają, czy też wciąż traktują zabiegi poprawiające urodę jako niemęskie?

Krzysztof Gojdź: Wydaje mi się, że wciąż jest to uważane za niemęskie, metroseksualne, gejowskie. Jednak w zaciszu mojego gabinetu faceci pojawiają się coraz częściej.

Jak duży odsetek twoich pacjentów to mężczyźni?

Ok. 15 procent. I wcale nie są to geje czy metroseksualiści, tylko heteroseksualni faceci, którzy chcą młodziej wyglądać, ponieważ chcą podobać się młodszym kobietom. Ja mam nadzieję że medycyna estetyczna w najbliższej przyszłości będzie rozwijała się również dla mężczyzn i stanie się czymś normalnym, podobnie jak dbanie o paznokcie. Jeszcze 10 lat temu żaden facet nie chodził na manicure, a dzisiaj jest to obligatoryjne. Jeśli ktoś pracuje w biurze, banku, czy korporacji nie dopuszczalnym jest, żeby miał rzepę pod paznokciami. Pracodawcy coraz częściej także na mężczyznach wymuszają, by dbali o siebie i dobrze wyglądali.

Czy ci mężczyźni, którzy pojawiają się w twoim gabinecie, przychodzą z własnej woli, czy są przyprowadzani przez swoje żony i partnerki?

Bardzo często to właśnie małżonki przyprowadzają swoich facetów. Kiedy jednak mężczyzna zauważy, że jego kobieta po moich zabiegach lepiej wygląda, to o wiele łatwiej namówić go na wizytę. Co więcej, facet jak się wkręci, jest gorszy niż baba, zupełnie oddaj się w moje ręce. Kobiety częściej mają swoje wizje, wyobrażenia itd., więc ja czasem muszę się nagimnastykować, żeby przystopować zmiany, które mogłyby na przykład zbyt mocno ingerować w rysy twarzy. Mężczyźni natomiast bardziej się słuchają, ufają mojej wizji.

Jakim zabiegom najczęściej poddają się mężczyźni?

Całe szczęście faceci zaczynają dbać o to, żeby dobrze wyglądała ich skóra. Kobieta może użyć makijażu, żeby ukryć jakieś niedoskonałości cery, czy popękane naczynka. Faceci się nie malują więc tę zniszczoną cerę bardziej u nich widać. Z tego powodu poddają się zabiegom, mającym sprawić, by ich cera wyglądała ładniej i promienniej. Często decydują się także na usuwanie zmarszczek. Choć w tym przypadku apeluję do mężczyzn, żebyśmy nie robili gładkiej blachy na czole, bo facet ze zmarszczkami poprzecznymi czoła wygląda fajnie i męsko. Nie możemy sfeminizować mężczyzn. Co ciekawe, często muszę walczyć nie z mężczyzną, ale z małżonką, która chce zbyt mocno wygładzić ukochanemu zmarszczki. Próbuję wytłumaczyć jej, że to nie będzie fajnie wyglądało. Faceci poddają się także liposukcji.

Mówisz poważnie, mężczyźni odsysają sobie tłuszcz, zamiast pójść na siłownię?

Tak, w przypadku zabiegów odsysania tłuszczu, połowa pacjentów w mojej klinice to faceci. Mężczyźni chodzą na siłownie, niestety po 40-tce ciężko jest zgubić brzuszek czy boczki. Trzeba to odessać. Zapanował trend zapoczątkowany przez młodych mężczyzn, żeby być fit i nie mieć tłuszczu. Swoją drogą to jest fajne, że ci gówniarze pokazują nam starszym jak dbać o siebie. Biegają na siłownie, zaczynają używać kremów, układają sobie włosy. Młodzi chłopcy często wyglądają lepiej, niż młode dziewczyny i to oni popychają nas, dojrzałych facetów do tego, żebyśmy zaczęli dbać o siebie.

Co poradziłbyś mężczyźni, który chciałby udać się do gabinetu medycyny estetycznej, ale boi się, że przekroczy tę cienką granicę pomiędzy dbaniem o siebie, a byciem niemęskim?

Poradził bym, żeby znalazł dobrego lekarza, który zaleci odpowiednie dla mężczyzn zabiegi, tak, by nie sfeminizować mu twarzy.

Czy mężczyźni powinni się malować?

Nie, to jest bardzo niemęskie, zostawmy makijaż kobietom. Mężczyźni występujący przed kamerą muszą się malować, ale uważam, że to nie powinno być normą. Chyba, że facet ma naprawdę świecącą się cerę, wówczas może użyć preparatu czy specjalnego pudru, by ją zmatowić. Generalnie jednak zostawmy sferę malowania się kobietom. Gender tak, ale nie w każdej dziedzinie. (śmiech)

Na koniec poplotkujmy chwile. Jak oceniłbyś wygląd naszych polityków?

Niestety sądzę, że wielu polityków o siebie nie dba. Począwszy od cery, włosów, aż po ubiór. Są tacy, którzy wiedzą, że od tego, jak się ubierają i jak się prezentują, zależy ich sukces polityczny, niestety większość polskich polityków wciąż tego nie rozumie.

W Stanach Zjednoczonych to chyba standard, że nad wyglądem polityka pracuje się tak samo intensywnie, jak nad jego sposobem mówienia, czy programem.

Absolutnie tak. W Stanach polityk wchodzący na rynek polityczny najpierw trafia do specjalistów którzy dbają o jego wygląd, ponieważ to jak się prezentuje, to absolutna podstawa. U nas niestety politycy noszą brudne, stare, rozklepane buciory z wiszącymi w kroku spodniami. A przecież jak cię widzą, tak cię piszą i wygląd polityków ma również wpływ na to, jak głosują wyborcy.

Którego polityka pochwaliłbyś za wygląd?

Ryszard Petru fajnie wygląda, widać, że dba o siebie. Na pewno dba o siebie także Liroy. Dobrze wygląda prezydent Duda, ale na to pracuje sztab ludzi. Nawet pan Jarosław Kaczyński od pewnego czasu zaczął dbać o siebie i nosić dobrze skrojone garnitury.

Jakie ciekawe przypadki zobaczymy w jesiennej serii twojego programu?

Kolejna seria programu "Niezwykłe przypadki medyczne" pokazuje historię i dramaty ludzi po wypadkach, oparzeniach czy sytuacjach które zamieniły ich życie w piekło. Staram się pomagać tym ludziom stanąć na nogi, żeby lepiej wyglądali i zaczęli normalnie żyć. Ponadto już w listopadzie ujrzy światło dzienne moja nowa książka.

Kolejny sezon programu Krzysztofa Gojdzia "Niezwykłe przypadki medyczne" jesienią na antenie TVN Style.